- Kochanie, jak dobrze cie widzieć - objęła mnie swoimi szczupłymi ramionami, była taka ciepła.
- Co się tu dzieje? - dookoła nas zrobiło się jasno, absolutnie biało - Umarłam, prawda?
- Wrócisz tam myszko, ja zostanę - spojrzała na mnie, jej oczy były szczęśliwe, jej wargi ułożyły się w uśmiech.
- Dlaczego, możemy być tu razem, albo tam, wróć.
- Masz jeszcze wiele szczęśliwych chwil do przeżycia, to co złe już za tobą skarbie, już dawno za tobą.
- Mamo ! - wyciągnęłam do niej ręce, bo nagle znalazła się znacznie dalej ode mnie, szłam szybkim krokiem w jej stronę - Mamo zaczekaj!
- Zaufaj ...
" No dalej, dalej, wróć do nas, Julia... jeszcze raz adrenalina! Pospiesz się! Do cholery niech ktoś ich zabierze stąd!"
- Mamy cie, udało się... cholera jasna udało nam się, zabierzcie tych dwóch z sali, mogą czekać na policję gdzie indziej.
- Doktorze będzie z nią dobrze? - to głos Matta, słyszę go wyraźnie, ale ciało odmawia współpracy i nie mogę się ruszyć, nic. Martwi się, jest tu.
Nie słyszałam już nic więcej, wszystkie głosy ucichły a ja wróciłam do ciemności w której od nowa odtwarzała się moja historia. Już niedługo wrócę, znajdę siłę. Muszę wyjaśnić tyle rzeczy, dowiedzieć się. Moja mama ...
~~~
Nie rozumiałem czemu usadzili nas obu w jednej celi. Słychać było tylko nasze oddechy, jego był przyspieszony, nadal działała adrenalina. Spojrzałem na niego, patrzył przed siebie wprost na ścianę, jego oczy były zupełnie puste. Może zrozumiał co zrobił, jak wiele krzywdy jej wyrządził, że zabił moje dziecko, sprawił, że Julia walczyła o życie przez tyle czasu. Chociaż jemu zależało by już nie walczyła, miała umrzeć, to był jego plan. Nie wiedział tylko, jak ta dziewczyna potrafi być silna. Nie doceniał jej potencjału walki, mimo o wiele dłuższego stażu znajomości. Gdyby wiedział jak bardzo mam ochotę go teraz zatłuc na śmierć. Westchnąłem i schowałem twarz w dłoniach a moje myśli popłynęły do niej.
- Myślisz, że teraz ją odzyskasz? - Spytał mnie, wyrywając z gonitwy myśli.
- Owszem, tak właśnie myślę. Ty zgnijesz w więzieniu, więc żaden idiota nam nie przeszkodzi.
Zaczął się śmiać, jest jebnięty.
- Nie znasz jej, nie rozumiesz. Ona nie wróci, nie będzie jej do ciebie ciągnąć. Jestem trochę psem ogrodnika, ale cóż mam prawo, jest moją przyjaciółką. Mam nadzieję, że szybko zrozumiesz, że nic między wami nie będzie.
- Zamknij ryj - wycedziłem przez zaciśnięte zęby, a moje pięści były gotowe żeby go zatłuc.
Policzyłem do dziesięciu i westchnąłem. Przebywanie z tym facetem w jednym pomieszczeniu doprowadzało mnie do szału. Nie spodziewałem się jednak tego co wydarzyło się za moment. Wykorzystał moment kiedy podszedłem do okna, złapał moje ręce, a na szyi poczułem ostrze.
- Czujesz? - Wyszeptał mi do ucha - Teraz posłuchasz mnie uważnie. Nie tkniesz jej po wyjściu stąd, nigdy. Rozumiesz? - Docisnął ostrze do mojego gardła, bałem się przełknąć ślinę. - R o z u m i e s z?
- Tak - wyszeptałem, skłamałem.
- Nie słyszę - delikatnie przesunął tym po mojej szyi
- Tak - powiedziałem głośniej, nadal kłamiąc i bojąc się, czy jeszcze będę miał szansę ją mieć.
Kiedy mnie puścił, od razu złapałem się za miejsce w którym poczułem przesuwające się ostrze, nic. Nie bardzo rozumiałem, dopóki nie zatrzepotał przede mną banknotem. Ten fiut sprawił, że omal nie nawaliłem w spodnie 50 dolarowym banknotem.
- Wiesz, jeśli jest się bardzo przekonującym człowiekiem, można i z tego zrobić narzędzie do zabijania - uśmiechnął się jednym kącikiem ust. - Pamiętaj, nie tkniesz jej.
Nie wytrzymałem, nigdy nie byłem człowiekiem o mocnych nerwach, a już prawdziwa kurwica mnie brała, kiedy jakiś idiota robił ze mnie jeszcze większego idiotę. Złapałem go za szmaty i walnąłem nim o ścianę. Osunął się na ziemie.
~~~
Alex, to on siedzi przy mnie, właśnie słucham naszej ostatniej piosenki. Nim mi ją puścił, powiedział, że może to pomoże mi wrócić, bo w moim sercu może nie być już nadziei na lepsze, ale zawsze jest muzyka. Miał rację, absolutną rację. Chcę już wrócić, wyjaśnić, dowiedzieć się. Ale ciało mnie nie słucha, przez to oni tracą też swoją nadzieję. Chwile świadomości i muzyka przenikały się z obrazami, których nie chcę pamiętać. Jak bił, jak wbijał nóż, ból który temu towarzyszył, nie mogłam krzyczeć bo zakleił mi usta.
- Julia, posłuchaj teraz tego, to cover Taylor Swift, będę go robił między innymi z Chrissi, pamiętasz ją. To na razie nasze demo. Teledysk do tego będzie super, każdy będzie osobno nagrany a na koniec przejście i wszyscy będziemy grać i śpiewać w plenerze. Słyszysz te gitary, jest moc no nie? Ale nagramy to dopiero jak się obudzisz, tak się umówmy, dobrze? Julia? Cholera!
Poczułam ciepło jego dłoni, poczułam to! Nie wiem czy to zrobiłam, ale chyba uścisnęłam jego dłoń, może tak skoro wybiegł jak popażony. Alex? Jestem tu... wróć.
- Jest pan pewien? - powiedział doktor, którego słyszałam w trakcie reanimacji.
- Tak, najpierw jej palce drgnęły, wystraszyłem się, bo zasłuchałem się w piosenkę. A po chwili złapała mnie za palec. Doktorze ona wraca, wiem to.
- Możliwe, mogą to być jednak zwykłe skurcze, tak się czasem zdarza. A bliscy mają wrażenie, że pacjent się budzi.
Ty głupi durniu, jestem tu! słyszę cie! Udowodnię ci, tylko nie mam teraz siły... trochę później.
Teledysk będzie piękny Alex, już niedługo go nagracie.
- Julia, posłuchaj teraz tego, to cover Taylor Swift, będę go robił między innymi z Chrissi, pamiętasz ją. To na razie nasze demo. Teledysk do tego będzie super, każdy będzie osobno nagrany a na koniec przejście i wszyscy będziemy grać i śpiewać w plenerze. Słyszysz te gitary, jest moc no nie? Ale nagramy to dopiero jak się obudzisz, tak się umówmy, dobrze? Julia? Cholera!
Poczułam ciepło jego dłoni, poczułam to! Nie wiem czy to zrobiłam, ale chyba uścisnęłam jego dłoń, może tak skoro wybiegł jak popażony. Alex? Jestem tu... wróć.
- Jest pan pewien? - powiedział doktor, którego słyszałam w trakcie reanimacji.
- Tak, najpierw jej palce drgnęły, wystraszyłem się, bo zasłuchałem się w piosenkę. A po chwili złapała mnie za palec. Doktorze ona wraca, wiem to.
- Możliwe, mogą to być jednak zwykłe skurcze, tak się czasem zdarza. A bliscy mają wrażenie, że pacjent się budzi.
Ty głupi durniu, jestem tu! słyszę cie! Udowodnię ci, tylko nie mam teraz siły... trochę później.
Teledysk będzie piękny Alex, już niedługo go nagracie.
~~~
To jest po prostu koszmar, koleś chciał mnie przeciąć banknotem, groził mi, a to ja zostałem ukarany grzywną za zakłócanie porządku, plus dostałem dodatkowych kilka godzin w areszcie. Przynajmniej nas rozdzielili. Przesłuchują go 3 godziny, mam nadzieję, że miał na tyle rozumu w głowie, żeby przyznać się do wszystkiego. Nic nie ugra, ta jego zakochana dziewucha, ma ponoć nagranie kiedy opowiada o tym co zrobił i że ona ma mu dać alibi. Chociaż może teraz kłamała, nie wiem już w co wierzyć a w co nie.
- Sanders?
Spojrzałem w górę, przed kratami stał policjant, ten który planował robić mi rewizję osobistą... bardzo osobistą. Jeśli znów ma ochotę zbadać moją dupę to połamie mu wszystkie palce i to z dziką rozkoszą.
- Wpłacono za ciebie kaucję, spadaj stąd... - otworzył drzwi i odsunął się żeby mnie przepuścić.
Nie interesowało mnie kto to zrobił, chociaż może powinienem podziękować. Teraz chciałem tylko jechać do szpitala.
- Matt! - usłyszałem znajomy kobiecy głos. Mama.
- Co ty tu robisz?
- Zdziwiony prawda? Ja też, mamy do pogadania, wsiadaj. - Zawsze była taka, stanowcza. A mój tata żył pod pantoflem, ale jemu to nie przeszkadzało. Ja zyskałem władczy charakter mamy, więc między nami bywały zgrzyty. A teraz szykował się ogromny, bo moi rodzice nie wiedzieli o wielu, bardzo wielu rzeczach z ostatnich miesięcy.
- Możemy porozmawiać w drodze do szpitala, podrzucisz mnie. To ty wpłaciłaś pieniądze? - spytałem kiedy zapinałem pasy
- Nie, ja chciałabym żebyś tam posiedział nieco dłużej i nabrał trochę rozumu. Zacznijmy od początku, dlaczego o twoim rozwodzie dowiaduję się z co najmniej trzeciej ręki? O ile tak można powiedzieć o tym, że mówi mi to koleżanka siostry twojej BYŁEJ żony...
- Mamo, ta historia jest długa i zawiła, a kiedy dowiesz się wszystkiego, to, to od kogo się dowiedziałaś, będzie dla ciebie najmniej ważne. Wiem, że dałem dupy teraz, nie widzieliśmy się długo, uwierz mi miałem swoje powody.
- No proszę, śmiało, ja mam dużo czasu.
- Mamo - spojrzałem jej w oczy i to był mój błąd, bo widziałem jej zawód. Cholera, cholera, cholera!
- Kim jest Julia, dlaczego ojciec Val wyjechał i nie wiadomo gdzie przebywa, dlaczego twoja żona jest w więzieniu, czemu ty byłeś w areszcie, gdzie podziewałeś się przez cały ten czas i do jasnej cholery czemu ja nic nie wiem! Jesteś moim dzieckiem i czy masz 3 lata czy 33 to niczego nie zmienia. Boje się o ciebie ty durniu, odchodzę od zmysłów, a ty nawet nie raczysz odebrać ode mnie telefonu!
- Powiedziałaś cholera - musiałem to powiedzieć, bo byłem tym szczerze zdziwiony. Moja mama nigdy nie użyła przy mnie wulgarnego słowa. Mój komentarz jednak okazał się mało pomocny w rozładowaniu sytuacji, bo Kim postanowiła się rozpłakać. - Mamo... - złapałem ją za rękę - Opowiem ci wszystko, wyjaśnię i wiem, że wszystko zrozumiesz. Ale teraz na miłość boską jedźmy do tego cholernego szpitala. Jest tam ktoś bardzo dla mnie ważny.
- To prawda, że była w ciąży?
- Kto?
- Ta cała Julka, to przez to rozstałeś się z Val, tak? Miałeś kochankę?
- Nie wiem to ci naopowiadał tych bzdur, Julia nie była moją kochanką. Przynajmniej nie kiedy moją żoną była Val... Mogę prowadzić?
- Zamknij się, już ruszam - wytarła łzy i ruszyła.
Kiedy jechaliśmy mogłem opowiedzieć jej nieco okrojoną wersję historii. Zaczynając od nagłej potrzeby posiadania dziecka, potem o poznianiu Julii. O tym jak znalazłem razem z nią zwłoki jej ojca. Jak szukano mordercy, a co ciekawe żyliśmy z nim pod jednym dachem. Że w tak zwanym międzyczasie Julia została sztucznie zapłodniona i jakie były tego powody. O tym, że Julia formalnie jest siostrą bliźniaczek. A moja była żona w zemście za właściwie nie wiem co, brak barbie od taty, bo ten był zbyt zajęty kochanką? Tak czy siak, powiedziałem o popsutej psychice Val i o tym, że prawdopodobnie resztę życia spędzi w więzieniu. Po pierwsze za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem, po drugie za to, że jest wariatką i lepiej będzie ją odizolować.
- Gdybym wiedziała, wspieralibyśmy cię z tatą.. Zawiodłeś mnie i chociaż rozumiem, że działo się w twoim życiu sporo, a ostatnią rzeczą o jakiej myślałeś było opowiedzenie nam o tym wszystkim... zawiodłeś mnie.
- Wiem, jestem tego w pełni świadomy mamo i przepraszam. Ona jest teraz dla mnie priorytetem.
- Jesteś pewien, że wiesz co robisz? - moja mama uśmiechnęła się lekko, wiedziałem wtedy, że mam odpuszczone.
- Tak, kocham cie mamo - dałem cmoka w policzek - Dziękuje
Wyskoczyłem z samochodu i pobiegłem do niej. Na korytarzu stał Alex, blady jak ściana, obgryzał paznokcie i miałem wrażenie, że cały dygocze.
- Matt! Jak dobrze, że jesteś!
- Co się stało, coś z Julką?
- Tak! Krzyczę prawda? Przepraszam, ale musisz mnie zrozumieć. Chociaż nie musisz... tak czy siak, jest coś o czym muszę ci powiedzieć, jesteś gotowy?
- Mów do cholery!
- Rety a jak ty właściwie się tu dostałeś?
- ALEX!
- Przepraszam, już, już mówię. Julia otworzyła oczy! Matt?! ... pomocy! on zemdlał... boże co za mięczak.
- Sanders?
Spojrzałem w górę, przed kratami stał policjant, ten który planował robić mi rewizję osobistą... bardzo osobistą. Jeśli znów ma ochotę zbadać moją dupę to połamie mu wszystkie palce i to z dziką rozkoszą.
- Wpłacono za ciebie kaucję, spadaj stąd... - otworzył drzwi i odsunął się żeby mnie przepuścić.
Nie interesowało mnie kto to zrobił, chociaż może powinienem podziękować. Teraz chciałem tylko jechać do szpitala.
- Matt! - usłyszałem znajomy kobiecy głos. Mama.
- Co ty tu robisz?
- Zdziwiony prawda? Ja też, mamy do pogadania, wsiadaj. - Zawsze była taka, stanowcza. A mój tata żył pod pantoflem, ale jemu to nie przeszkadzało. Ja zyskałem władczy charakter mamy, więc między nami bywały zgrzyty. A teraz szykował się ogromny, bo moi rodzice nie wiedzieli o wielu, bardzo wielu rzeczach z ostatnich miesięcy.
- Możemy porozmawiać w drodze do szpitala, podrzucisz mnie. To ty wpłaciłaś pieniądze? - spytałem kiedy zapinałem pasy
- Nie, ja chciałabym żebyś tam posiedział nieco dłużej i nabrał trochę rozumu. Zacznijmy od początku, dlaczego o twoim rozwodzie dowiaduję się z co najmniej trzeciej ręki? O ile tak można powiedzieć o tym, że mówi mi to koleżanka siostry twojej BYŁEJ żony...
- Mamo, ta historia jest długa i zawiła, a kiedy dowiesz się wszystkiego, to, to od kogo się dowiedziałaś, będzie dla ciebie najmniej ważne. Wiem, że dałem dupy teraz, nie widzieliśmy się długo, uwierz mi miałem swoje powody.
- No proszę, śmiało, ja mam dużo czasu.
- Mamo - spojrzałem jej w oczy i to był mój błąd, bo widziałem jej zawód. Cholera, cholera, cholera!
- Kim jest Julia, dlaczego ojciec Val wyjechał i nie wiadomo gdzie przebywa, dlaczego twoja żona jest w więzieniu, czemu ty byłeś w areszcie, gdzie podziewałeś się przez cały ten czas i do jasnej cholery czemu ja nic nie wiem! Jesteś moim dzieckiem i czy masz 3 lata czy 33 to niczego nie zmienia. Boje się o ciebie ty durniu, odchodzę od zmysłów, a ty nawet nie raczysz odebrać ode mnie telefonu!
- Powiedziałaś cholera - musiałem to powiedzieć, bo byłem tym szczerze zdziwiony. Moja mama nigdy nie użyła przy mnie wulgarnego słowa. Mój komentarz jednak okazał się mało pomocny w rozładowaniu sytuacji, bo Kim postanowiła się rozpłakać. - Mamo... - złapałem ją za rękę - Opowiem ci wszystko, wyjaśnię i wiem, że wszystko zrozumiesz. Ale teraz na miłość boską jedźmy do tego cholernego szpitala. Jest tam ktoś bardzo dla mnie ważny.
- To prawda, że była w ciąży?
- Kto?
- Ta cała Julka, to przez to rozstałeś się z Val, tak? Miałeś kochankę?
- Nie wiem to ci naopowiadał tych bzdur, Julia nie była moją kochanką. Przynajmniej nie kiedy moją żoną była Val... Mogę prowadzić?
- Zamknij się, już ruszam - wytarła łzy i ruszyła.
Kiedy jechaliśmy mogłem opowiedzieć jej nieco okrojoną wersję historii. Zaczynając od nagłej potrzeby posiadania dziecka, potem o poznianiu Julii. O tym jak znalazłem razem z nią zwłoki jej ojca. Jak szukano mordercy, a co ciekawe żyliśmy z nim pod jednym dachem. Że w tak zwanym międzyczasie Julia została sztucznie zapłodniona i jakie były tego powody. O tym, że Julia formalnie jest siostrą bliźniaczek. A moja była żona w zemście za właściwie nie wiem co, brak barbie od taty, bo ten był zbyt zajęty kochanką? Tak czy siak, powiedziałem o popsutej psychice Val i o tym, że prawdopodobnie resztę życia spędzi w więzieniu. Po pierwsze za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem, po drugie za to, że jest wariatką i lepiej będzie ją odizolować.
- Gdybym wiedziała, wspieralibyśmy cię z tatą.. Zawiodłeś mnie i chociaż rozumiem, że działo się w twoim życiu sporo, a ostatnią rzeczą o jakiej myślałeś było opowiedzenie nam o tym wszystkim... zawiodłeś mnie.
- Wiem, jestem tego w pełni świadomy mamo i przepraszam. Ona jest teraz dla mnie priorytetem.
- Jesteś pewien, że wiesz co robisz? - moja mama uśmiechnęła się lekko, wiedziałem wtedy, że mam odpuszczone.
- Tak, kocham cie mamo - dałem cmoka w policzek - Dziękuje
Wyskoczyłem z samochodu i pobiegłem do niej. Na korytarzu stał Alex, blady jak ściana, obgryzał paznokcie i miałem wrażenie, że cały dygocze.
- Matt! Jak dobrze, że jesteś!
- Co się stało, coś z Julką?
- Tak! Krzyczę prawda? Przepraszam, ale musisz mnie zrozumieć. Chociaż nie musisz... tak czy siak, jest coś o czym muszę ci powiedzieć, jesteś gotowy?
- Mów do cholery!
- Rety a jak ty właściwie się tu dostałeś?
- ALEX!
- Przepraszam, już, już mówię. Julia otworzyła oczy! Matt?! ... pomocy! on zemdlał... boże co za mięczak.
O jezuuuu takiego zakończenia to się nie spodziewałam :D Macioszka nam zemdlał...mięczak buhahahaha Oby szybko się ogarnął i jeśli Julka wyjdzie z tego cało, a wierzę, że tak będzie, da mu szansę. Wybaczy mu a on jej nie zmarnuje! Bo słowo daję, że w innym wypadku nie ręczę za siebie!
OdpowiedzUsuńMaksymalny czas na kolejny to 2 tygodnie...żeby nie było :D Ale jeśli byłby np pojutrze to byłabym MEGA szczęśliwa :*
Oj te 2 tygodnie brzmią lepiej i nie wiem czy nie zdarzy mi się przekroczyć tego czasu :< mam maj dość napięty. Ale trzymaj kciuki, a ja zrobię co w mojej "pisarskiej" mocy :D ;*
UsuńTrzymam je najmocniej ja się da!!! :*
UsuńI jak tam pisarska moc? :)
UsuńBrak, ale to spowodowane totalnym brakiem czasu na zebranie myśli nawet. :< moje życie to ostatnio jedna wielka bieganina za wszystkim. Czasu mało a Michułka tylko jedna. Ale nie trać wiary, Julia jeszcze bedzie :)
UsuńA czy tutaj tez sie cos pojawi niebawem? Plooooosem :*
UsuńTyle czasu minęło i wciąż nie ma opisanego happy endu :(
OdpowiedzUsuń