Od kilku dni sypiała u mnie w domu, jej mama zajęła pokój gościnny. Nie przeszkadzała mi obecność Margaret. To ciepła i miła kobieta, wiedziałem już po kim Julia jest taka. Spała spokojnie na moim łóżku, jednak w sporej odległości ode mnie. Nie pozwalała się dotykać, przytulić. Niestety ja coraz bardziej chciałem to robić. Być blisko i bliżej. Szczególnie po wczorajszej wizycie u lekarza, nie mogę się nie uśmiechnąć na to wspomnienie. Kiedy na monitorze widzi się małego człowieka, który rośnie w niej i rozwija się prawidłowo, a na koniec słyszy się bicie serca takiego malucha, płakałem jak baba. Wszystko miało wyglądać inaczej, w ogóle nie miałem być ojcem. Val wykorzystała mnie, Julię i jej rodziców żeby dokonać jakiejś, niezrozumiałej dla mnie, zemsty. Miałem ciarki na samą myśl, że dzisiaj mam się z nią spotkać w areszcie. Nie wiedziałem co mam jej powiedzieć. Czego dowiem się od niej. Cała ta sytuacja z morderstwem, pokrewieństwem między nimi sprawiła, że kompletnie nie wiedziałem co robić. Odciąłem się też od wszystkich, których znałem. Plotki szybko się rozchodzą, a znajomi i przyjaciele szybko łączą wszystkie fakty. Najgorzej miałem z moim teściem, który pałał do mnie taką nienawiścią, że tylko czekałem aż mnie zabije. Hej, to by było nawet zabawne, ojciec i córka w jednym więzieniu. Może chęć zabijania jest u nich rodzinna, mam nadzieje, że dziecko tego nie będzie miało. Durne myśli przebiegały przez moją głowę do samego rana. Koło 7:00 bojąc się, że nabawię się odleżyn na dupie, wstałem, ubrałam się w dresy i poszedłem biegać. Zawsze mnie to odprężało, wyładowywałem swoją złość, strach, biegłem i myślałem tylko o tym, żeby biec.
Kiedy piąty raz, dzwoniący telefon przerwał słuchanie piosenki, wkurwiłem się i odebrałem.
- Słucham, tu Matt.
- Stoję pod twoim domem, otworzysz mi łaskawie? - Usłyszałem głos mojego teścia.
- Nie ma mnie w domu, rozmawialiśmy. Czego jeszcze chcesz?
- Potrzebuje poznać adres tej dziewczyny, która oskarżyła Val o zabójstwo. Tego już jest za wiele. Pieniądze za ciąże jej nie wystarczają, musi rozwalać naszą rodzinę? - Mówił coraz bardziej rozwścieczony, a ja bałem się, że Julia otworzy mu drzwi.
- Powiedziałem ci, że nie będziesz rozmawiał z Julią i zdania nie zmienię. A twoja córka zabiła tego faceta i są na to dowody.
- Gówno nie dowody, wystarczy, że ta cała Julia wycofa zeznania i Valary wróci do domu, do swojego normalnego życia.
- Ona nigdy nie miała normalnego życia, sam jej zafundowałeś pranie mózgu. - Rozłączyłem się i biegłem do domu. Kiedy dotarłem już go nie było. W kuchni siedziała Margaret. - Dzień dobry
- On nic się nie zmienił, dalej jest tak przystojny jak dawniej. - Spojrzała na mnie.
- Nie rozumiem - lub wolałem nie rozumieć.
- Był tutaj, dobijał się, nie może spotkać się z Julią. Ona nie może go zobaczyć, za dużo już tego wszystkiego. Tak bardzo chciałam, żeby moje dziecko miało szczęśliwe życie, a sprawiłam, że tylko cierpi. - Westchnęła.
- Julia jest silna, na tyle na ile ją znam, wiem, że to twarda babka. - Uśmiechnąłem się na wspomnienie każdej jej pyskatej wypowiedzi. Ta mała nie da sobie w kasze dmuchać.
- Matt o czym ty mówisz. To tylko jej skorupa, pancerz, którym się otoczyła. W ten sposób broni się przed kolejnymi przykrymi rzeczami jakie mogą ją spotkać. To wszystko miało wyglądać inaczej. Julia miała dorastać w szczęśliwym domu, mieć zgodnych rodziców... mój mąż nie był złym człowiekiem. To ja zawiodłam i to dlatego on się zmienił.
- Na pewno chce pani o tym mówić? - Ja nie byłem pewien czy chcę słuchać.
- Staraliśmy się wiele lat o dziecko, po badaniach okazało się, że mój mąż jest bezpłodny. Pogodziliśmy się jakoś z tym. Zaczęłam nową pracę... i wtedy, poznałam Lucasa. Szybko zbliżyliśmy się do siebie. Sypialiśmy ze sobą, nie minęło wiele czasu gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Początkowo to ukrywałam. Później gdy było trudniej, powiedziałam mężowi, uwierzył, że to jego dziecko. Wierzył, że stał się cud.
- Kiedy się dowiedział?
- 4 lata później. Wtedy wszystko zaczęło się sypać. - Wzrok Margaret utkwił w jednym punkcie, odwróciłem się. - Julia, słoneczko, wstałaś już.
- Tak mamo, jak zawsze jestem w złym miejscu o złej porze. Uważasz, że on powinien wiedzieć więcej o moim życiu niż ja sama?
- Julia daj spokój, twoja mama potrzebowała się wygadać.
- Gruchajcie sobie dalej, ja jadę do studia.
- Julia, przepraszam. Chcę cię chronić, przed tym wszystkim co na ciebie spada. - Jej mama miała łzy w oczach.
- Będę wieczorem. - Podeszła do mamy i pocałowała ją w policzek, wzięła torbę z krzesła obok i poszła.
~~~
Jake czekał na mnie przed domem Matta. Dopóki nie zobaczyłam jego uśmiechu na twarzy mój dzień był raczej kiepski. Od kilku dni rano rzygałam jak dzika, byłam wrażliwa na intensywne zapachy. Do tego moja mama znalazła sobie spowiednika... od zawsze chciałam, żeby pan wielkie ego, mały siusiak wiedział o moim życiu więcej ode mnie. Tak tak, wiem, legendy głoszą, że to facet z wielkim interesem. Cóż, może doświadczenia niczym prostytutka to nie mam, w penisach nie przebieram. Wiem jednak, że to co ten facet nosi między nogami obrosło większą legendą niż urosło naturalne. Jedyny plus, że ten czarodziej, znał kilka dobrych zaklęć, które działały dzięki jego różdżce.
Dzisiejszy dzień był dla mnie ważny, ja i Alex mieliśmy nagrać nasze video, do piosenki "Daylight". Codziennie byłam w studiu, nagrywaliśmy kolejne kawałki, tam czułam się jak w domu. Początkowo mieliśmy pracować w studiu Matta, w tej chwili jednak dziękowałam Bogu, że mogę wyjść z domu i pracować z dala od tego faceta. Odkąd zamoczył w sobie swoją frankfurterkę zaczął mnie traktować jak swoją własność. Kiedy przeginał z bliskością, której w ogóle od niego nie oczekiwałam, przypominałam mu, że jego żona wciąż czeka w areszcie na spotkanie. Zaś gdy się dowie o tym, że skorzystał z moich rozchylonych nóg, przegryzie kraty i wróci by mnie zabić. Wkurwiał się wtedy, a ja cicho śmiałam się w sobie widząc jego żyłkę wściekłości na czole.
- Julia! - Jake krzyknął i dopiero wtedy się do niego odwróciłam, okazało się, że moje myśli kompletnie mnie pochłonęły. Nie zarejestrowałam momentu gdy wsiadałam do samochodu.
- Słucham - odparłam szczerząc się jak głupia.
- Co się z tobą dzieje, zaczynam się bać, to te hormony? - Wyszczerzył się równie mocno
- Chyba, nie wiem, mam już dość tej ciąży. Coś chciałeś mi powiedzieć?
- Ładnie dzisiaj wyglądasz - uśmiechnął się pod nosem. - A tak serio, to już nie mogę się doczekać, aż pokaże ci co zrobiłem z Alexem w nocy.
- Pracowaliście w nocy? Mam dzisiaj z nim nagrywać, pewnie jest wykończony.
- Przeciwnie! On jest kompletnie nakręcony i nie, nic nie ćpał - Znów się szeroko uśmiechnął.
- Kiedy się tak szczerzysz, to jakoś nie chce mi się wierzyć, że nic nie braliście. - Zaśmiałam się w sobie.
Podjechaliśmy pod niewielki budynek niedaleko LA. W tym niepozornym żółtym kwadracie, działy się rzeczy, które nie śniły mi się nigdy. Kiedy wchodziłam do środka reszta świata przestawała istnieć. Roiło się tam od instrumentów, zawsze chciałam wszystkiego dotknąć, żeby mieć pewność, że to nie jest iluzja. Zawsze ktoś mnie tam witał, bo nie wiem czy był taki moment, kiedy nikogo tam nie było. Najwięcej czasu w studiu spędzał Alex. Ten chłopak mnie rozwalał. Umiał grać na wszystkim, nie to co ja, tylko na nerwach. Do tego miał fajny głos i cholernie dużo pomysłów. Nie jest sekretem, że z chłopakami zawsze dogadywałam się dużo lepiej niż z dziewczynami. A w naszej ekipie, mieliśmy i całkiem przystojnych i nieprzyzwoicie uzdolnionych facetów. No nic tylko rwać. Chociaż wolałam z nimi tworzyć coś bardziej trwałego niż miłość, muzyka była tym co łączyło nas wszystkich. Kochaliśmy to co robimy, nigdy nie mieliśmy dość, zawsze chcieliśmy tylko więcej.
- Julia! - Podszedł do mnie i uściskał, spojrzał na mnie i poprawił swoje okulary. Zawsze mu spadały trochę i co jakiś czas musiał dosunąć je bardziej na nosie. - Chodź muszę ci coś pokazać!
- Tak, tak wiem, piosenka - Szłam za nim, ciągnął mnie, to było zabawne.
- Jake ci już pokazał? Miałeś to trzymać w sekrecie!
- Nic jej nie pokazałem, tylko mówiłem, że mamy dla niej coś świetnego. - Jake wziął swój komputer i trzymał palec nad spacją - gotowa?
- Nigdy nie będę bardziej gotowa. - Powiedziałam zgodnie z prawdą. Już po chwili usłyszałam pierwsze dźwięki "Livin' On A Prayer" . To był dla mnie kosmos. Słuchałam tego jeszcze 5 razy, nie mając dość.
- Udało się, co? - Zapytał Alex totalnie podekscytowany, wcale mu się nie dziwiłam, odwalił kawał dobrej roboty.
- To jest genialne, zrobiłeś to idealnie. Brak mi słów, jesteś niesamowity... Jake to niesprawiedliwe, że on ma talent do grania na wszystkim i głos a ja mam tylko głos, też chce umieć grać na czymś.
- Grałaś na cymbałkach ostatnio - Jake nadal uśmiechał się szeroko. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy nie był na jakimś wybielaniu zębów i próbuje mi się tym pochwalić.
- A spadaj... Alex nagramy dzisiaj video do naszej piosenki? Czy jesteś zmęczony?
- Jaki zmęczony, o czym ty mówisz, zaraz zabieramy się do pracy. Jake będzie operatorem bo mu to nieźle wychodzi. Dajcie mi tylko 10 minut, przebiorę się. - Wziął swój plecak i poszedł do łazienki.
Przez kolejne dwie godziny nagrywaliśmy różne ujęcia. Ja mogłam to robić kolejne 100 godzin, byle moje oderwanie od rzeczywistości nie przestawało być tak przyjemne. Podczas nagrywania wpadł do nas Chad. Kolejny fantastyczny pomysł. Oznajmił tam, że rozmawiał z Chrissy i wpadli na pomysł nagrania wspólnie piosenki Maroon5. To jednak plany na przyszły tydzień. Teraz mieliśmy już dość rozpoczętych piosenek, które trzeba było dopracować.
Musiałam w końcu odebrać telefon, Matt dobijał się do mnie od godziny.
- Pracuje, co jest? - Odezwałam się niezbyt przyjemnym tonem.
- Julia wróć do domu, twoja mama zniknęła. Byłem w areszcie, gdy wróciłem nie było jej zabrała swoje rzeczy. - Sanders był konkretnie przerażony. Panika w jego głosie osiągnęła najwyższą skale. Rozłączyłam się i pobiegłam do mojego przyjaciela.
- Jake, musisz mnie odwieźć do Matta, moja mama zniknęła...
ojciec ja porwal!
OdpowiedzUsuńAlbo sama się porwała ;O z motyką na słońce, he he
UsuńEj też pomyślałam, że ojciec ją porwał. Ale może mamuśka sama się porwała bo starcie z córką ją przerosło? I jaram się Mattem, jest taki zaradny...taki myślący :)
OdpowiedzUsuńMyślący? Nadal robie z niego idiotę roku, albo chociaz sie staram. :D
Usuńuuuu, czyżby Val przegryzła kraty i porwała jej matkę? :D
OdpowiedzUsuńHahahaha, w sumie nie głupie, albo Matt maczał palce w zniknięciu matki Julii ;>
OdpowiedzUsuńLeżę i nie wstaję! Wiem pewnie nie skupiłam się zbytnio na tym, że zniknęła matka Julii, ale ten tekst "Wiem jednak, że to co ten facet nosi między nogami obrosło większą legendą niż urosło naturalne. Jedyny plus, że ten czarodziej, znał kilka dobrych zaklęć, które działały dzięki jego różdżce." rozwalił mnie na łopatki!!! Leżę i nie wstaję!!!
OdpowiedzUsuńA może ona z tatusiem współpracowała? I teraz zamordują mamusię? :D
Zobaczymy :)
Chociaż jedna to doceniła i to jak! Drogie panie, bierzcie przykład ;D hahaha. Pan ojciec macza paluszki w czym innym... ;x szczególnie jeden paluszek.
UsuńHAHAHAHAHAHAH ten tekst zniszczył system!!!!!!!!!!!!!!! :D Sopiero teraz go przeczytałam, nie wiem jakim cudem omnięłam za pierwszym razem :O
UsuńNieuważnie czytała ;O
Usuń"Kiedy na monitorze widzi się małego człowieka, który rośnie w niej i rozwija się prawidłowo, a na koniec słyszy się bicie serca takiego malucha, płakałem jak baba." AWWWWWWWWWWWWWWWWWN *______* Taki słodki, kochany Macioszek <3 Nic tylko go miziać po policzkach. Słodziak *O*
OdpowiedzUsuńMatka Juli wkurwia mnie za przeproszeniem niemiłosiernie. Ja czuję, że ona cały czas coś kombinuje. I to zniknięcie wcale nie jest przypadkowe. Myślę, że sama spieprzyła gdzieś. I w ogóle co, nagle jej się na wspominki zebrało i to akurat do Matta? Jaaaaaasne... Babo ja się nie dam tak łatwo oszukać, nie myśl sobie!
Julia jest taka biedna :( Wszyscy ją albo oszukują, albo wymagają niemożliwego. Tylko w studiu nagraniowym jest sobą. I odkryłam kim jest Julia w rzeczywistości, hue hue hue :D Trochę mi to zajęło, nie powiem, ale w końcu się udało! Ten cały Alex też całkiem ciekawy. Chociaż... No Matt i jego "mały siusiak" to jednak inna liga ^^Z tym, że dla mnie nadal Jake = Tommy >:)
Pisz szybko next!!! Ja tam Ci załatwię zwolnienie z pracy jakby co ;)
Buuuuuuuuuuuuziole, Pat :**********
Powoli wkroczy więcej Mattowych serduszków ;3
UsuńMatka Julii jest bardziej wkurwiająca od Val :D
Muzyka, muzyka, muzyka!!!
Jake będzie miał swoje 5 minut ;D