sobota, 11 października 2014

11. Jestem Michelle

   Wpadli do mojego domu jak do siebie. Pokazali nakaz przeszukania domu, przez co nie miałem nic do powiedzenia. Ciągle pytali o Val. Gdzie jest, czy wróci, gdzie była jakiegoś tam dnia o nieważnej godzinie. Ciągle ich upominałem, żeby obchodzili się z niektórymi rzeczami delikatniej, jebane bydło. Pozabierali wszystkie noże, oglądali je dokładnie. 

- Może w czymś pomoc? - Spytałem, widząc, że dwóch policjantów szczególne upodobało sobie jeden. - Lub ktoś mi do cholery powie, co się tu właściwie dzieje. 

- Proszę bez nerwów, wykonujemy tylko swoje zadanie. - Odpowiedział jeden z nich. 

- Waszym zadaniem jest wpadać do uczciwego obywatela i przewracać mu dom do góry nogami, bo macie nakaz? Jak ja zdobędę taki świstek papieru, to też będę mógł zrobić w waszych domach totalny rozpiździec? - Byłem coraz bardziej poirytowany. 

- Na górze nic nie ma - powiedział jakiś młody gość, nawet nie zauważyłem, że on też wparował do domu.

- Mam jeszcze piwnice, proszę tam też zróbcie bajzel - usiadłem na kanapie, noga trzęsła mi się z nerwów. Usiadł przy mnie jeden z policjantów.

- Proszę z nami współpracować, na razie zachowuje się pan tak, jakby też miał coś wspólnego z morderstwem pana
Cameron'a? 

- Kim jest pan ... o cholera - potrzebowałem chwili, Julia miała tak na nazwisko, morderstwo, jej ojciec... Val - Co moja żona ma z tym wspólnego? Bo ja mam tylko tyle, że wraz z Julią Cameron znalazłem jej ojca w domu, martwego. Zdaje mi się jednak, że tamta sprawa została zamknięta z braku dowodów.

- No i właśnie tu się pan myli. Julia zgłosiła się na policje, podejrzewa pana żonę o zabicie swojego ojca.
   Roześmiałem mu się w twarz, moja żona morderczynią, dobre sobie.

- Kochanie jestem - wszyscy zwrócili się w jej stronę, ona spojrzała na zbiorowisko w salonie. - Co się tu dzieje? - Była przerażona.

- Pani Valary Sanders? - Podszedł do niej policjant, ona zrobiła dwa kroki do tyłu.

- Nie, jestem Michelle ... nie wiem gdzie jest moja siostra.

- Val! co ty odpierdalasz... czemu kłamiesz

- To pana żona? - spytał jeden z policjantów

- Tak - kręciło mi się w głowie,  moje życie od kilku tygodni to był jakiś pierdolony cyrk.

    Złapali ją dopiero dwie przecznice dalej. Doprowadzili do radiowozu, zakutą w kajdanki.
A ja stałem mając setki pytań, ale żadnej odpowiedzi.

- To Julia, to wszystko jej wina! Matt ja ci to wszystko wyjaśnię, ale wiedz, że to jej i tylko jej wina. - Zamknęli drzwi radiowozu, odjechali.


    Nie wiedziałem nawet gdzie jej szukać, miałam ochotę ją udusić za to, że niesłusznie oskarżyła moją żonę o morderstwo. Tylko będę musiał poczekać, bo przecież nosi w sobie to pierdolone dziecko. Ja skończę w szpitalu psychiatrycznym.


~~~


  Siedziałam na parapecie przy zamkniętym oknie i patrzyłam jak krople deszczu spływają po szybie. Od godziny solidnie lało. Chętnie wyszłabym teraz na zewnątrz i spłukała z siebie cały syf dzisiejszego dnia. Nie wiedziałam co będzie, dostałam tylko informacje, że Val trafiła do aresztu, że w jej samochodzie znaleziono nóż. Martwiłam się o Matta, on nie był niczemu winien, ale gdybym mu powiedziała... uznałby mnie za wariatkę i nie pomógł mi. Rozumiem go, też broniłabym kogoś kogo kocham. Jake pojechał dzisiaj do Nowego Jorku. Też miałam jechać, nagrywać covery. Mój przyjaciel obiecał mnie jakoś tam wybronić i poprosić o jeszcze jedną szansę.

  Poszłam do kuchni, przy stole siedziała moja mama, trzymała w wychudzonych dłoniach kubek z herbatą. Westchnęłam na jej widok. Była wykończona chorobą, a teraz dodatkowo cierpiała z powodu całej prawy jaką musiała mi powiedzieć. Zawiodłam się na niej, ale to nie było teraz ważne. Nie wróci to życia mojemu tacie, nie zmieni się nasza historia. W pewnym sensie cieszyłam się, bo wiele rzeczy wskoczyło na swoje miejsce. Dostałam odpowiedzi na stare pytania. Rozumiałam już dlaczego mój tata tak się zmienił, tak tata. Tylko on nim był, żaden pan Dibenedetto.

- Wybaczysz mi kiedyś?

- Mamo, nie cofniemy czasu, przepadło. Popełniłaś błąd, tak samo jak tamten facet. Jedyna osoba której nie wybaczę to Val, bo robiła to wszystko tylko żeby nas zniszczyć.

- Mogłam ci to wszystko powiedzieć wcześniej, może byłoby inaczej.

- Nie gdybaj na miłość boską, to nic nie da. Cholera - dodałam bo ze strachu wypadł mi kubek, ktoś zapukał do drzwi. Biorąc pod uwagę, że jest środek nocy byłam przerażona. Kiedy otworzyłam drzwi nie było lepiej, stała za nimi Val... no dobra, po chwili dotarło do mnie, że to jej siostra. Dało się je odróżnić, Michelle była ciut ładniejsza. 

- Julia... mogę wejść?


- Skąd wiesz gdzie jestem, dlaczego nachodzisz nas w środku nocy?

- Bo był u nas właśnie Matt. Brian zatrzymał go w domu, a ja... Val miała w domu całe stosy papierów z różnymi danymi, jakiś czas temu przewiozła to do mnie. Tu mieszka twój przyjaciel.

- Tak... Czego ty tu właściwie chcesz?

- Po pierwsze to przeprosić cię za moją siostrę, możesz mi wierzyć próbowałam wiele razy wybić jej z głowy te chore pomysły.  I chcę cie ostrzec, nie wiem na ile Brianowi uda się uspokoić Matta, ale lepiej żeby cie nie znalazł Julia, ciebie ani twojej mamy. On nie rozumie, że Val miała swoje urojenia, żyła od lat między światem rzeczywistym a bańką w której ciągle była dzieckiem i w naszym domu działy się złe rzeczy. Ona sobie z tym nie poradziła i od tamtej pory chciała się zemścić a tych którzy zniszczyli jej rodzinę, jej bezpieczny świat. Teraz nie ma czasu na opowiadanie Ci tych wszystkich historii, Julia po prostu musisz schować się z mamą w jakimś bezpiecznym miejscu. Dopóki to wszystko się trochę nie uspokoi.

   Nim zdążyłam pozbierać myśli, słyszałam już czyjeś kroki na klatce. Zobaczyłam tylko jego rozgniewane zielone oczy, potem była ciemność.

16 komentarzy:

  1. A gryyyyy
    W takim momencie
    Czekam na dalszy ciąg :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak fajnie, że wróciłaś :D :D
    Pomyślałam, że jej przywalił, ale raczej tylko zemdlała.
    Pierwsze opowiadanie, w którym Mich nie jest czarnym charakterem. Takie to.. dziwne.
    Mam nadzieje, że kolejny będzie niebawem. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie przetrzymam was tak długo jak ostatnio, ale nie obiecuje niczego :)

      Usuń
  3. Po opowiadaniu PAT mam wrażenie,że ją zacznie dusić :P

    OdpowiedzUsuń
  4. O fuck! Kuźwa wraca człowiek z urlopu, nawet nie zrelaksowany przez aferę z Patki blogiem, a tu takie coś :O No WTF?!?!?!
    Na pewno jej nie dusił, pewnie straciła przytomność widząc taki wkurw w takich pięknych oczach...
    Dobra czekam cierpliwie, tfu niecierpliwie! Ja i cierpliwość to coś co się nie zdarza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :O nie dość, że spięta przez aferęz Patrycji blogiem, to jeszcze ja? ;x ups ;D

      Jak to mówi właśnie Patrycja pora na SERCA, JEDNOROŻCE i TĘCZE! :D

      Usuń
  5. nadrobiłam wszystko w niecałe dwie godzinki, nononono wciagajace historia :D
    no i wkurwiony Matt a grrrr..... uwielbiam go :D :D
    szkoda ze sie okazał wygodnym i kłamliwym dupkiem, w dodatku uwierzył Val... no szok :O

    mam nadzieje ze szybko bedzie nastepny fragment, czekam baaaaaaaardzo niecierpliwie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że jesteś :) i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej.

      Usuń
  6. Po pierwsze, przepraszam że tak późno! Ale lepiej później niż wcale ^^ Misz jako niby ta lepsza siostra? Nie dość, że muszę jakoś przetrawić, że ona tu w ogóle jest, to jeszcze robisz z niej tą lepszą? Czy Ty nie masz dla mnie serca? :(((((

    Matt kiedyś dostanie ode mnie wpierdol, słowo daję. Koleś jest jakiś upośledzony. I nie, nie dociera do mnie to, że kocha swoją żonę i nie chce uwierzyć w jej winę. Sorry, ale chyba widział że bierze za żonę konia... No nie mogę wysupłać w stosunku do niego ani grama współczucia. Jest niesprawiedliwy i samolubny. Co innego biedna Julia :( W ciąży, z idiotą na głowie i psycholką za plecami. Mamuśka też jakaś podejrzana jest jak dla mnie. Tylko Jake nie zawodzi. Jaka szkoda, że go tu nie było ;____;

    Uwielbiam, nawet jeżeli na razie Macioszek nie jest ani trochę słodziaszny :P
    Pat <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu ty wszystko wiesz :< nie umiem pisać :C


      Autorka

      Usuń