Moja żona wróciła wściekła do domu, co oznaczało tylko jedno, kolejna porcje kłopotów. Cóż i tak byłem w czarnej dupie, wiec teoretycznie kolejne problemy nie powinny mi robić różnicy, jednak miałem tego zwyczajnie dość. Zrobiłbym wszystko żeby tylko było lepiej. Wziąłem sprawy w swoje ręce, spotkałem się z nią, rozmawiałem, nie zrobiłem tylko jednego, cholera nie przeprosiłem jej. Może o to chodzi tej małej. Tylko, że teraz nie wiele mogłem zrobić, muszę poczekać na jej ruch, nie mogę jej przytłaczać.
- Mówiłeś, że z nią rozmawiałeś i co? Spotkałam ja dzisiaj, mówiła, że wcale nie doszliście do porozumienia. W ogóle ci nie zależy! - W ten właśnie sposób przywitała mnie Val.
- Powiedziałem wyraźnie, że z nią rozmawiałem, co wcale nie musi oznaczać, że się dogadaliśmy, prawda? Wiec nie krzycz na mnie i nie wkurwiaj się. Ona wróci, jestem tego pewien.
- Wywaliła mnie ze szpitala... - Nalała sobie wody do szklanki napiła się, powiedziała, to tak jakby czuła się wręcz urażona zachowaniem Julii
- Co ty robiłaś w szpitalu? - Byłem w szoku, po jaka cholerę tam pojechała. - Wcale się nie dziwie, że cie wyprosiła. Uważasz, że to było mądre? To jest jej cały świat teraz, a ty pojawiasz się jeszcze tam i to bez zapowiedzi. Przecież jej matka nas nie zna. Sprawa dotyczy nas i Julii, jej mama nie jest nam do niczego potrzebna.
- Nie potrzebuje twoich kazań, będę na górze, gdybyś jednak chciał ze mną normalnie porozmawiać.
- Rozmawiamy normalnie a to, że moje słowa do ciebie nie docierają, wybacz ale nie mój problem. - Wsunąłem słuchawki na uszy i grałem dalej. Zabijanie innych graczy działało zbawiennie, w przeciwnym razie musiałbym chyba zabić kogoś na prawdę.
Grałem tak do wieczora, Val spotkała się ze swoja siostra, w naszym domu, ale i tak miałem święty spokój. Poszedłem do kuchni, żeby się czegoś napić.
- Nie zaangażuje się w to, było minęło, ty też lepiej do tego nie wracaj - powiedziała Michelle, nie wiedziałem o co chodzi, dlatego poczekałem chwile za ściana, by dowiedzieć się więcej.
- Jestem zbyt blisko, żeby się teraz wycofać, za długo na to wszystko czekałam. Poradzę sobie bez ciebie.
- Wpakujesz się tylko w kłopoty, pomyśl, masz wszystko czego chciałaś, Matt jest twój, jesteście szczęśliwi, macie dom, pieniądze, przyjaciół. To co chcesz zrobić da ci tylko chwilowa satysfakcję, a potem będzie gryzło do końca życia.
- Całe dotychczasowe życie na to czekałam.
- Ne rozumiem cię, nie zaryzykuje dla ciebie. Nie chce stracić niczego co mam, jestem szczęśliwa i wiem, że ty też jesteś, tylko ciągle żyjesz przeszłością. A powinnaś spojrzeć co masz już teraz. Nie bądź zachłanna.
- Cześć dziewczyny - odezwałem się w końcu, bo głupio byłoby tak wejść bez ostrzeżenia, że się zbliżam. Z tej rozmowy nie wyciągnąłem nic. Wziąłem red bulla, Val siedziała przy stole, pocałowałem ją bo miałem ochotę. - Dalej się na mnie złościsz? - Kucnąłem obok niej, żeby lepiej widzieć jej reakcje, złapałem ją za rękę.
- Kocham cie - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie, pogłaskała po policzku. Złapałem jej dłoń, która spoczywała na mojej twarzy i pocałowałem w obie.
- Dasz się zaprosić na przeprosinową kolacje?
- Za godzinę będę gotowa - teraz ona mnie pocałowała. Wiec było już całkiem dobrze.
Nasz wieczór był wspaniały. Val wygadała jak zawsze nieziemsko, miała idealna figurę, niezłe cycki, a jej nogi w szpilkach, cudo. Nie wspominając o jej tyłeczku, z którego najchętniej nie zabierałbym rak. Nasze wyjście na kolacje skończyło się seksem, co w tej chwili dało mi podwójne szczęście, po pierwsze było miedzy nami już dużo lepiej, po drugie zaspokoiłem swoje i jej potrzeby. Romantyczny nastrój przerwał nam mój telefon, spojrzałem na wyświetlacz, nieznany numer. Miałem przeczucie, że to Julia
- Nie odbieraj, dzisiaj jesteś już tylko mój.
- Kotku muszę, zaraz do ciebie wracam - pocałowałem ja, odebrałem i wyszedłem z łóżka
- Matt Sanders, słucham.
- Nie dzwonię za późno? - Julia miała ten sam ton co podczas wizyty w moim domu. Szkoda, myślałem, ze jeszcze mi da wycisk słowny.
- Nie, nie, z reguły nie chodzę spać przed północą. - sam nie wiem po co jej to powiedziałem, trudno, będzie wiedzieć o mnie więcej.
- Przemyślałam sprawę płyty, chciałbym ci ja oddać.
- Jeśli ci na niej tak bardzo zależy to możesz ja zatrzymać i pieniądze też. - Musiałem jej trochę odgryźć, na wspomnienie jej wściekłej twarzy, na mojej malował się uśmiech. Ale nie kipiący, raczej taki "o matko jaka słodka". Na chwile się zaciąłem zastanawiając się dokąd zmierzają moje myśli.
- Płyta będzie do odebrania w barze. Ale nie musisz jej odbierać dzisiaj.
- Ciesze się, że chociaż jedna sprawę mogliśmy sobie wyjaśnić. A co z twoja oferta?
- To nie jest rozmowa na telefon. - Ucięła krótko.
- Będę u ciebie za 30 minut. - Rozłączyłem się nie dając jej sprzeciwić, miałem swoją szansę. Poszedłem się ubrać, moje ciuchy były w sypialni wraz z nimi Val.
- Ej, nie ubieraj się, wracaj tu do mnie - klęczała na łóżku i rozpinała mi spodnie, miałem ochotę na kolejny numerek. Który facet by nie miał, ale teraz nie było na to czasu.
- Dzwoniła Julia, chce teraz pogadać, pojadę do niej. - Zabrałem jej dłonie z mojego tyłka.
- Jest już prawie północ, jutro z nią porozmawiamy. - Znów jej dłonie dotykały mojej pupy.
- Kochanie, nie będę ryzykował tym, że jutro znów jej się odwidzi. Będę najszybciej jak się da. - Pocałowałem ja, zapiąłem spodnie i wkładając koszulkę zbiegałem ze schodów. Wziąłem kluczyki do samochodu i zaraz jechałem do baru, w którym pracuje Julia.
Wszystko dziś wyglądało inaczej, przy stolikach siedzieli niemal sami faceci, było głośno. Była Julia i jakaś inna dziewczyna, biegały z pełnymi i pustymi kuflami, odpędzały od siebie łapy facetów. Upadlające miejsce. Wczoraj było tu zupełnie inaczej, ludzie zachowywali się spokojniej, słuchali muzyki, rozmawiali, uczestniczyli w zbiórce pieniędzy. To co dzisiaj zobaczyłem sprawiło, że dostałem w pysk chyba mocniej niż od mojej żony. Ta dziewczyna serio robiła wszystko, żeby jakoś poradzić sobie z życiem, które rzucało jej kłody pod nogi. A ja potraktowałem ją, brak mi słów do samego siebie. Wszedłem bardziej do środka, rozejrzałem się, nie było tego jej przydupasa, może dzisiaj nie śpiewa i dobrze, nie będzie się wpierdalał. Usiadłem przy barze, czekałem.
- Zaczeka pan chwile? - spytała mnie barmanka
- Czekam na Julię.
- Mamy straszny zapieprz, kończy zmianę o 5 rano. - Wzięła na tace 3 piwa i poszła z nimi do stolika. Wróciła Julia i wstawiała kufle do zmywarki.
- Przyjechałem po płytę - powiedziałem, bo mnie nie zauważyła, za to się wystraszyła. Jeden z kufli wypadł jej z ręki i roztrzaskał się na drewnianej podłodze.
- Zaraz ci ją dam. - Sprzątała szybko kawałki szkła, wstała z podłogi i dala wystające kosmyki włosów za uszy. Dzisiaj wyglądała inaczej. Miała szorty i biały top na ramiączkach, długie blond włosy związane wysoko na głowie w kucyk. Przy skroniach wystawały jej krótsze włosy, które starała się ukryć za uchem. Nie miała makijażu, widać było zmęczone oczy, nie mogłem oderwać od niej wzroku. Julia zniknęła na zapleczu, a ja wróciłem na ziemię. Przyszła po chwili z płyta.
- Jest twoja, dziękuje, że to zrobiłeś. Nadal uważam, że zachowałeś się jak dupek tydzień temu. Ale wczoraj trochę uratowałeś swój wizerunek. Tylko nie myśl, że można mnie kupić.
- Z całym szacunkiem, ale to ty się wyceniłaś, dosłownie. Ale jestem jak najbardziej zainteresowany kupnem.
- Nie mogę teraz rozmawiać, jestem w pracy, a piwo samo się nie naleje.
- Ja rozumiem, będę tu czekał. Macie wodę? - zaraz dostałem szklankę wody i obserwowałem ludzi w barze.
Dziwne towarzystwo. Jeśli serio Julia miałaby nosić dziecko moje i Val, nie ma mowy żeby tu pracowała. Tak to jest coś o czym tez musimy porozmawiać. Zastanawiałem się czy nie trzeba spisać umowy, tak by było bezpiecznej dla nas. Skoro dalibyśmy jej tyle kasy, to mamy prawo jej czegoś zakazać, praca tutaj była numerem jeden na liście zakazów. Ile szczęścia miała moja żona, że nigdy nie musiała harować w takim miejscu, Spełniała się jako aktorka, nie miała może na koncie oskara, ale i tak byłem z niej dumny. Zawsze wszystko jej łatwo przychodziło. Ma bogatych rodziców, żyła w stabilnej, kochającej się rodzinie. Nie żebym ja miał gorzej, moi rodzice są fantastyczni, tylko nim to zrozumiałem napsułem im sporo krwi. Nigdy nie byłem grzecznym chłopcem, zawsze mnie było pełno, a najwięcej tam, gdzie można było wpaść w kłopoty. Gdy dorosłem nie było lepiej. Zaśmiałem się pod nosem do samego siebie na wspomnienie starych czasów. Teraz wszystko było inaczej, znałem swoja wartości i znam wartość jaka maja dla mnie najbliżsi. To dla nich się staram. julia wracała z kuflami za bar, bardzo zbladła. Zwolniła, podparła się krzesła,to jednak nic nie dało i za chwile leżała już na ziemi, dookoła było potłuczone szkło. Zerwałem się ze stołka barowego, na którym siedziałem i podbiegiem do niej.
- Niech ktoś przyniesie mokry ręcznik - powiedziałem i cuciłem ją.
- Zabierz ja na zaplecze, tam jest kanapa - powiedziała jej koleżanka i tak zrobiłem, wziąłem ja, odłożyłem na kanapie i przykładałem ręcznik.
- Hej Julia, no już, wracaj tu do nas - poklepałem delikatnie jej policzek, miała bardzo delikatną skórę. Otworzyła oczy, ulżyło mi bo nie chciałem żeby kopnęła w kalendarz na moich oczach.
- Co się stało? - usiadła powoli na kanapie i rozejrzała się.
- Zemdlałaś niosąc szklanki do baru, jak się teraz czujesz? - Usiadłem obok niej.
- Dziwnie, kręci mi się jeszcze w głowie.
- Może powinnaś pojechać do szpitala, zawiozę cię.
- Jestem w szpitalu codziennie, nic mi nie jest serio. Muszę wracać do pracy.
- Wracasz do domu, nie przydasz mi się tu dzisiaj, nie w takim stanie. Jedź do domu odpocznij. Ja już znalazłam zastępstwo za ciebie. Serio, zajedziesz się dziewczyno. - powiedziała ta z baru.
- Zbieraj się odwiozę cię - wtrąciłem gdy jej koleżanka skończyła mówić.
- Poradzę sobie, wracaj do domu.
- Padłaś jak mucha, przestań się chociaż raz upierać, że dasz sobie rade z całym światem daj sobie pomóc. Raz sama się o to prosisz, a potem nie chcesz niczego przyjąć. - Powiedziałem ostrzej, poskutkowało.
- Wezmę tylko torebkę - wstała i poszła do swojej szafki. Poszliśmy do mojego samochodu, otworzyłem jej drzwi, normalnie tego nie robię. Każdy sam umie sobie otwierać drzwi, ale miałem potrzebę zadbania o nią jak najlepiej.
- Więc gdzie cie podwieźć? - spytałem zapoznając pasy.
- Mieszkam na Allington St. - Powiedziała cicho i wcale się jej nie dziwie, to zapuszczona dzielnica. Chyba kolejny raz poczułem, że dostałem po mordzie. Przyszła do nas żeby naprawić swoje życie, poświęcić się a ja się dobrze bawiłem. Julia w tym czasie walczyła o życie, swoje i matki. No idiota ze mnie...
Ruszyliśmy do jej domu, nocą po Huntington Beach jedzie się bardzo przyjemnie, nie ma korków, jakiś ciul nie zastawia drogi, kierowcy używają kierunkowskazów, co za dnia jest rzadkością. Nie rozmawialiśmy, zerknąłem na nią, miała zamknięte oczy. Była taka spokojna... coraz częściej łapałem się na tym, że myślałem o niej za dużo, za bardzo jak o kimś ważnym. Pierdolone wyrzuty sumienia, nie dadzą mi teraz żyć, będę się tak już nad nią rozczulał ciągle? Westchnąłem, spojrzałem na nią raz jeszcze.
- Julia, jesteśmy na miejscu.
- Mhm ... - otworzyła oczy i rozpięła pas. - Będę mogła przyjść jutro i porozmawiać z wami?
- Będziemy czekać, przepraszam, że tak się zachowałem...
- Było minęło, lecę, powinieneś już dawno być w domu, twoja żona nie będzie zadowolona.
- Wie gdzie pojechałem, do kogo i że wrócę gdy coś załatwię, jutro, tak?
- Będę, obiecuje... - wysiadła, poszła do domu, już miałem przekręcić kluczyk w stacyjce, gdy usłyszałem jej krzyk.
W TAKIM MOMENCIE!!!!
OdpowiedzUsuńNajgorzej! :O
UsuńTwoje odpowiedzi na komentarze to megaśne trole!
UsuńHahahah, wcale nie, ej ;D
UsuńCzy mi się wydaje, czy Matt będzie ratował Julię? To by było przeurocze, jakby był jej bohaterem ^w^ aww, czekam na kolejny rozdział, jak mogłaś przerwać w takim momencie ;___;
OdpowiedzUsuńBohaterem? Nie bardzo, wsparciem już bardziej.
UsuńMistrzyni przerywania w złym momencie? :D To ja!
W takim momencie przerwać? sadystka -.-
OdpowiedzUsuńJulia pewnie ufo zobaczyła :D taki mały suchar.
hmmm... co to lub kto to może być.. złoczyńca? gwałciciel? no przecież to taka zapuszczona dzielnica to się może wszystko zdarzyć.
Moim zdaniem - za krótkie rozdziały. Ja już się powoli nakręcałam a tu nagle koniec i BAM! czekaj do następnego...
A właśnie, masz jakieś stałe dni w tygodniu że dodajesz czy w różnych terminach?
Szczerze, Shadows nie lubię cie, idź się utop! :P
Nie mam konkretnych dni kiedy dodaje. Musze miec czas i natchnienie po prostu :) a rozdziały nie sa za krótkie, lecz w sam raz ;D
OdpowiedzUsuńA w moich oczach Shads trochę zyskał. Ale tylko trochę!!! Za to Val mnie wkurzyła. Bo miała Matta między nogami. Zakładam na nią za to ostry hejt ;___; Poza tym ona coś kombinuje. I czuję, że jest to coś złego. Koń Mich jest tu w ogóle niepotrzebny. Dlaczego tak się na nią uparłaś? :(((( No wszystko byłoby takie piękne gdyby nie ona. Zrobię za to bubu Mattowi u mnie, zobaczysz :( I złożę na Ciebie!
OdpowiedzUsuńZ ta końcówką przegięłaś! Serio! No gdzie w takim momencie, ja jedbię -_- I ja bym się wcale nie zdziwiła gdyby to było ufo. Mówiłam, że u Ciebie spodziewam się wszystkiego :D Chociaż może to coś z tatuśkiem? Nie wydawał się kandydatem na ojca roku, więc uj wie co wymyślił.
Co do sprawy zapłodnienia J. to myślę, że dojdzie do tego tradycyjną metodą ;) Pewnie bez wiedzy Val i tak dalej, ale jednak się bzykna.
W ogóle napalony Matt *________________* Umrzyłam *O*
Pisz następny! Natchnij się zdjęciami Shadsa i pisz <3
Buziole, Pat :)
Miszka bedzie miła i w ogole !!! Koniec kropka. <- widzisz ta kropkę ?
UsuńCo do UFO w domu... Nie gustuje.
Ok Macioszka zyskał w moich oczach, chociaż jak mówiłam wcześniej nie bardzo w nich stracił. Usprawiedliwiam go ze wszystkim. po prostu go kocham :*
OdpowiedzUsuńOpis sytuacji z perspektywy Matta trochę umiodował moje zawiedzione ilością Val serce.
Przerywanie w takim momencie, zabije!
Ale boje się, że np ona w środku zobaczyła dużego pająka albo coś :P
Wielkie całuski, twoja fanka, Kasia
Za duzo Konia? ;< bedzie jej jeszcze troche. Ale bedzie Matt dla równowagi ;D
UsuńWTF? No tak zakończyć!!! Zbrodnia no!!!! Umrę do następnego :(
OdpowiedzUsuńEjejejjjejejjj, bez umierania mi, ja sobie nie życzę ;p na umieranie znajdzie sie miejsce w jednym rozdziale ;D
Usuń