środa, 20 sierpnia 2014
9. Mamy do pogadania
Minął tydzień od tamtego wydarzenia w studiu. Siedziałem tu dzisiaj, znów przed pianinem, patrzyłem w miejsce, gdzie trzymałem ją w ramionach a przez moje ciało przeszedł dziwny dreszcz. Patrzyliśmy sobie w oczy, to było niesamowite, wiedziałem, że nie powinienem ale coś pchało mnie do niej. W ostatniej chwili ją puściłem, do studia weszła moja żona. Chociaż zastała nas stojących przed sobą, mogła się domyślać, że miało wydarzyć się coś więcej. Za dużo razy jej to robiłem, nie była głupia. Zrobiła mi dziką awanturę, o dziwo nie oberwało się małej. Idiota, za co jej się miało oberwać, że przygwoździłem ją do ściany i chciałem zerżnąć tu i teraz? No idiota.
Ekran mojego telefonu się zaświecił, wiadomość, od Briana
" Za godzinę wpadamy do ciebie, poproszę zimne piwo. "
Kto wpada, jak, gdzie, dlaczego... ugh. Ruszyłem dupę i poszedłem na górę się ubrać, paradowanie przed nimi (tylko kim właściwie) mogło wywołać u nich kompleksy, nie chciałem być za to odpowiedzialny.
- Wychodzisz? - Spytałem małej, gdy schodziłem ze schodów już ubrany.
- Będę przed północą tato i nie zgubię pantofelka. - Przewróciła oczami, niewyparzony pyszczek wrócił, tęskniłem.
- Nie musisz być niemiła.
- Nieważne, mam tylko jedno pytanie. Wiecie już coś może odnośnie tego mojego bycia w ciąży?
- Czekamy na wyniki twoich badań, spieszy ci się?
- Chciałabym mieć cie jak najszybciej z głowy, zaczynasz mnie wkurzać. - Zapięła torebkę i przerzuciła ja przez ramie. - Jadę do mamy, wrócę późno.
- Wizyty w szpitalu są do 20:00 - zwróciłem uwagę.
- Wrócę z parą pantofelków, dziewictwa niestety już nie posiadam. - Wyszła trzaskając drzwiami, kolejna wkurwiona kobieta do kompletu, świetnie.
- Matt, co się dzieje? - Zapytała Val, tylko jej tu brakowało...
- Julia jest ostatnio nerwowa.
- Od chwili gdy weszłam do studia i zastałam was tam. - Złapała mnie nagle za krocze, patrzyliśmy sobie w oczy - Powiedz mi, że to nie była twoja wina, że niczego od niej nie chciałeś... powiedz -ścisnęła dłoń odrobinę mocniej, ale jeszcze nie na tyle mocno żebym mówił głosem kastrata.
- To Julia się do mnie klei, pod pretekstem ćwiczeń głosu, chce spędzać ze mną czas w studiu. Na początku jej pomagałem, ale po tej ostatniej sytuacji odpuściłem. Sama widzisz, że nie przesiaduje z nią na dole. Ona znika na całe dni z domu. - Pierdolony kłamca - Wiesz, że już ci tego nie zrobię - Spłonę w piekle.
- Wiedziałam, że zmądrzałeś - pocałowała mnie, puściła krocze. Po chwili, klęknęła przede mną i rozpinała mi spodnie. Znała się na tym, totalnie odleciałem.
Z wyrzutami sumienia za zrzucenie winy na Julię poszedłem z chłopakami do studia. Gates miał masę pomysłów w głowie, czasem mi to imponowało ale częściej zastanawiałem się czy on w ogóle przestaje myśleć o tworzeniu.
~~~
Pojechałam do szpitala autobusem, w głowie ciągle powtarzałam teksty piosenek, których miałam się nauczyć na dzisiejsze przesłuchania. Jake zadzwonił do mnie dzień po prawie seksie w studiu. Powiedział mi o przesłuchaniu, które prowadził kalifornijski zespół Green Day, znałam ich kawałki, chociaż wielką fanką nie byłam. Wolałam bardziej melancholijne utwory. Jednak nie zaszkodziło tam pójść, dać próbkę swoich możliwości. Stawka była wysoka, jeśli przeszłabym dalej, mogłabym nagrywać razem z innymi artystami płytę, nasze aranżacje różnych przebojów zespołu. Byłam tym niesamowicie podekscytowana. Przez napięcie jakie panowało między mną a silnym nie miałam dobrego miejsca na próby. Wymykałam się więc z domu i śpiewałam w szpitalu, a potem u mojego przyjaciela w domu. Czułam się tam świetnie, swobodniej.
- Mamo -przytuliłam ją.
- Prędko dzisiaj przyszłaś słońce - złapała mnie za rękę, kiedy usiadłam na łóżku. - Dzisiaj przesłuchanie - powiedziała podekscytowana.
- Nie mogę się doczekać, ale tez bardzo się denerwuje. Mam mało czasu na próby. Tu w szpitalu nie mogę śpiewać tak głośno jakbym chciała. Dopiero jak jestem u Jake'a mogę się rozśpiewać na całego.
- Nawijasz jak katarynka - zaśmiała się, miała ostatnio coraz więcej sił. Moja mama wraca!
- Jestem strasznie nakręcona. Wiesz, że jak się uda to nagram płytę z innymi, to cudowne.
- Moja mała piosenkarka. Pamiętasz jak brałaś krzesło i stawałaś w salonie na nim, brałaś dezodorant i śpiewałaś dla mnie? - Uśmiech nie schodził z jej twarzy.
- Robiłam tak dopóki się nie wywaliłam z krzesła, miałam nauczkę raz na zawsze.
- Jula, mogę o coś zapytać? - Wzięła moją dłoń w swoje obie, były ciepłe i delikatne. mhm - Czy masz jeszcze kontakt z tamtą kobietą, która była tu u mnie w szpitalu?
Zaskoczyła mnie tym pytaniem, tamtego dnia mnie przed nią ostrzegała. Nie za bardzo wiedziałam czemu dalej ją to męczy. Wolałam ją jednak uspokoić.
- Nie mamo, już nie. Nie masz się co martwić. - W torebce rozbrzmiał dzwonek mojego telefonu - to pewnie Jake, miał mi dać znać, żebym się nie zasiedziała i nie spóźniła na przesłuchanie. - Wyciągnęłam telefon z torebki, to Matt. Przewróciłam oczami - Nie bardzo mogę teraz rozmawiać, coś się stało?
- Są wyniki badań, jutro jedziemy do kliniki. O której wrócisz?
- Przed północą - rozłączyłam się, nie miałam zamiaru z nim dyskutować.
Jake wyciągnął mnie ze szpitala, zawiózł do Los Angeles gdzie miało się odbyć przesłuchanie. Weszliśmy do niewielkiego budynku, otworzyłam drugie drzwi, uczestnicy właśnie śpiewali jeden z utworów. To była duża sala, wypełniona kanapami, stolikiem, konsolą i kilkunastoma osobami. Wszyscy spojrzeli na mnie i mojego przyjaciela, nic dziwnego przerwaliśmy próbę.
- Przepraszam - powiedziałam cicho, paląc się ze wstydu.
- Nic nie szkodzi - podeszła do mnie jedna z dziewczyn - Ty pewnie jesteś Julia - uściskała mnie - Ja jestem Rebecca, chodź przedstawię Ci wszystkich.
I tak po chwili znałam już skład zespołu Green Day'a, oraz ludzi, którzy z piosenkami zespołu występowali w przedstawieniu na Broadwayu. Wraz z żartami które perkusiście sypały się z rękawa, zniknął mój strach i wstyd. Wreszcie Billie, czyli wokalista zespołu, zarządził spięcie pośladków i powrót do pracy.
- Julia, razem z chłopakami śpiewać - powiedział krótko szczerząc się.
- Ale, ja, dlaczego ja... Ja dopiero przyszłam - próbowałam się wymigać, nie wiem sama czemu, przecież do cholery sama tego chciałam.
Nie było dyskusji, panowie w składzie John i Gerard po prostu wnieśli mnie do środka, ubrali słuchawki i poprawili mikrofon. Usłyszałam, że piosenki będą połączone, to Last Of The American Girls i She's A Rebel całe szczęście znałam teksty. Początek mnie zaskoczył, liczyłam na tak zwane pierdolnięcie, a tu skrzypki. Aha! dałam się zwieść zaraz miałam co chciałam, przeplecione grą na skrzypcach, podobało mi się. Na mojej twarzy stopniowo rósł wielki banan. Uwielbiałam swoje spokojne, melancholijne utwory, które mogłam śpiewać dzień i noc. Dzisiaj jednak zrozumiałam co daje muzyka rockowa, w o l n o ś ć a ja jej bardzo potrzebowałam, dlatego ten dzień mogę zaliczyć co najcudowniejszego jaki miałam. Mój głos był raczej niewielkim akcentem w utworach, to nic, wiedziałam już jak chce by wyglądało moje życie. Po byciu tłem w piosence z chłopakami, basista Mike zasugerował, żeby rzucić mnie i inne dziewczyny na głębszą wodę. Dostałyśmy piosenkę Letterbomb, pierwsza próba zaśpiewania tego skończyła się łzami. Dawno tak mnie nie bolał brzuch ze śmiechu. Nie pamiętam, czy w ogóle kiedyś tyle się śmiałam. Podczas obiadu, dokładniej 30 pudełek pizzy, Billie opowiadał historie z ostatniej ich trasy koncertowej, pokazywał nagrania fanów. Zbierali pełne stadiony, tłum 40 czy 60 tysięcy ludzi śpiewających każde słowo ich piosenek wywołało u mnie gęsią skórkę. Miałam nowe postanowienie, nowy cel w życiu, dokonać chociaż połowy z tego co dokonali oni. Zapisać się w świecie muzycznym, pokazać, że jest taka Julia na świecie, że ma do opowiedzenia historię.
Koło 8 wieczorem, nastała pora na pożegnanie, poznałam dzisiaj tyle osób, które w tak krótkim czasie stały mi się niesamowicie bliskie. Miałam dostać odpowiedź w ciągu dwóch tygodni. Zespół musiał teraz dobrze przemyśleć swoje decyzje, bo po wydaniu płyty istniały spore szanse na powrót przedstawienia, lub nagranie filmu. Co jak się później dowiedziałam od mojego przyjaciela, było wielkim marzeniem chłopaków.
Kiedy weszłam do domu, była 22:00, chciałam iść od razu do siebie, ale usłyszałam "Julia, chodź tu" to był Matt. Zasraniec czekał na mnie w kuchni, no ojciec. Zdecydowanie wolałam go w roli mężczyzny, chociaż obecnie wkurzał mnie samą swoją obecnością. Niestety odkąd był zbyt blisko, a w powietrzu wisiała perspektywa czegoś niesamowitego, a potem wszystko prysło, miałam ochotę zabijać każdego na swojej drodze. Chociaż nie, oszczędziłabym tych, którzy dali mi dzisiaj wszystko czego potrzebowałam. Mogłam dziś nie pamiętać jakie brzemię noszę codziennie od lat, jak ciężko mi jest czasem i jak wiele razy miałam już dość. Tego dnia byłam wolna, no przynajmniej dopóki nie wróciłam do Sandersów.
- Tak? - Zajrzałam do kuchni, stał przy wyspie, miał założone ręce i nie miał koszulki. Kurwa.
- Możemy sobie coś wyjaśnić? - Spytał nie patrząc na mnie. Usiadłam na krześle przy stole który stał w kuchni. Uznał to za przytaknięcie, to dobrze, bo nie miałam większej ochoty się rozgadywać. - Chodzi o to, co stało się między nami w studiu. Nie bierz tego do siebie, ale... ja mam zbyt wiele do stracenia. Robiłem wiele głupstw w życiu i kolejny raz nie popełnię tych samych błędów.
- Popełnisz - wtrąciłam, wtedy na mnie spojrzał, jego oczy były ciemniejsze niż zwykle, błyszczały mocniej.
- Nigdy więcej się do ciebie nie zbliżę Julia, tak będzie lepiej dla nas obojga.
- Jeśli zostanie mi coś z ostatniej wypłaty, którą dostanę z baru, to kupie ci stalowe majtki, żebyś miał pewność, że twój kutas nie trafi tam gdzie byś nie chciał. Och nie, poprawka, gdzie byś chciał, ale twoja pożal się boże godność ci nie pozwala.
- Julia, nie przeginaj...
- Nie traktuj mnie jak dziecka. Za 9 miesięcy jedno ci urodzę, jemu dyryguj ile wlezie, ode mnie wara.
Stanął przy stole, jedną dłoń położył na stole, drugą na oparciu krzesła, pochylił się i patrzył na mnie.
- Matt... - to była Val, ona ma jakiś jebany radar na wchodzenie w złym momencie. - Idź na górę. Julia z tobą mam do pogadania...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
no i beda zjebki od Val. a moze jednak zaproponuje trojkat :D
OdpowiedzUsuńZdecydowanie chodzi o trójkąt! Sandersi to uwielbiają!
Usuńo jaaa, no serio. Val zaczyna mi działać na nerwy.. nie wiem może on serio ma jakieś radary.. albo w domu sa kamery o których Matt nie wie.
OdpowiedzUsuńz tym trójkątem to dobry pomysł... zboczuchy :P
Moja wizja.
Matt się dowie o przesłuchaniu. Pewnie mu się to nie spodoba. Zrobi coś żeby Julii nie przyjęli i zaproponuje jej przygodę z A7X..
Pytanko, bo nie pamiętam, za perkusją u ciebie w opo jest Arin czy Jimbo?
Matt bedzie mogl sobie posapać do Juli, ale ona nie zmieni planów na najbliższa przyszłoś. Ona nie jest ubezwalsnowolniona, nie bedzie robic czegos pod jego dyktando. A czy to przyniesie dobre skutki to juz inna sprawa. Niemniej jednak Jula bedzie śpiewać bo to pozwala jej zapomnieć, ot taki narkotyk. A juz niedługo bedzie miała o czym zapominać :)
UsuńI oczywscie zapomniałam, jeśli miałby sie pojawić tu perkusista, to bedzie to Arin :) Jimmy pije piwo ze wszystkimi świętymi.
OdpowiedzUsuńMATT MA WPIERDOL. Serio. Potrafisz mnie w nim rozkochać, ale równie łatwo potrafisz sprawić, że nienawidze go z całej siły. Co za gnój, no ja nie mogę!!! Jak mógł złożyć wszystko na biedną J.!!! Ona nie zrobiła nic, NIC żeby go do siebie zachęcić. To była jego wina, a on nie ma jaj żeby się do tego przyznać! Gnida!!! Nie zasługuje na Julię, nic a nic! Niech się bzyka z koniem, to odpowiednie towarzystwo dla takiego osła!!! GRRRRRR jestem cholernie, cholernie, CHOLERNIE wściekła!!! AAAAAAAAAAAAAA -____-
OdpowiedzUsuńUwielbiam Brodway'owskie wydanie Green Day! *_* Mam nadzieję, że Julia się tam załapie, będzie pięknie śpiewała i znajdzie swojego księcia z bajki! Ja nie chcę, żeby ona miała złamane serce :(((((((( nie rób mi tego! Niech cierpi Matt! Wyakstruj go, poderżnij mu gardło, włóż rózgę do dupy, cokolwiek! Tylko zostaw J. w spokoju. Ona już tyle wycierpiała :(
I w ogóle WTF z końcówką????!!!!! To już przegiął na maksa! Brawa dla J. za to, co mu powiedziała. Jebaka syberyjska, najlepiej umyć rączki i udawać, że się nic nie zrobiło. Pffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff. A koń niech za przeproszeniem spierdala od J. bo wyrwę jej wszystkie kudły!
Ale się wkurzyłam, omg -_- Ale dalej kocham i uwielbiam^^
Buziole, Pat :*
Ucina mi komentarze, dzięki blogger!
UsuńGreen day w takim wykonaniu skradł mi serce juz dawno dawno *_* a samego zespołu słucham od dzieciaka nie mogłam tu wsadzić nikogo innego ;D a poszukiwania trwały od początków opo.
Jula ma dostac od życia ;D
Niech rucha konia, jest odpowiednia dla takiego osla! Hahahaha
OdpowiedzUsuńNo jakbym zajebała debilowi głupiemu no! Kretyn skończony! Ruchaj sobie dalej konia i spierdalaj od J! Zachowuje się jak buc pieprzony, ruchać mu się chce i zwala wszystko na niczemu niewinna dziewczynę, wyskakuje z żałosnym tekstem : "Nie bierz tego do siebie, ale... ja mam zbyt wiele do stracenia. Robiłem wiele głupstw w życiu i kolejny raz nie popełnię tych samych błędów." i czego oczkuje? Że Julia jak koń padnie na kolana i będzie mu obciągać? No co za osioł! :/ Już dawno mnie tak nikt nie wkurzył! Ostatnia była Patkowa Nefi...
OdpowiedzUsuńA val niech spada od niej! Jak powie jej coś niemiłego to będę zaklinała wszystko byle tylko zdechło konisko paskudne!
Przepraszam za taki brzydki komentarz, ale hormony sieją spustoszenie w moim organizmie i wszystko za bardzo przeżywam :)
Czekam na następny :*
Lubie brzydkie komentarze ;D Mozesz tu pisac tyle brzydkich rzeczy ile tylko zechcesz!
UsuńZnowu wszyscy mają focha na Macioszka a ja go kufa kocham! Absolutnie biorę go w takim badboysukinkot wydaniu!
OdpowiedzUsuńMotyw z GD i przesłuchaniem baaardzo świeży. Taka wstawka to fajna nowość w Twoim pisaniu, a w Twoim wydaniu czyta się naprawdę fajnie i lekko. Na wielki plus Mała :*
Valary i tak ma niezłą cierpliwość. Wyczuwam, że wypierdoli Julkę z chaty a Matta tak wybzyka, że kolesiowi zmięknie na amen :P
Hahaha bierz go ;D oddamy wszystkie z miła chęcią.
UsuńJeju dziekuje, mi samej sie miło pisało to z przesłuchaniem, bo uwielbiam ta płytę i w ogole GD :3
Jedna z rzeczy które napisałaś sie spełnia ;>
Oj, Matt spłonie w piekle. A co zrobi Valary - już się boję...
OdpowiedzUsuńNie bedzie wesoło ;)
Usuń